TESTIMONIALS

Jadwiga & Waldek

Tak, to jest możliwe…Nawet, a może tym bardziej po tylu latach starań. Nie pamiętam już czasu, kiedy nie staralibyśmy się o dziecko… I się nie udawało…Strasznie długo…Przeszliśmy przez większość klinik in vitro w Polsce. Z wieloma stymulacjami i wieloma próbami również na naturalnych cyklach. Niestety. Trudno obwiniać lekarzy, którzy przecież nie ponoszą za to odpowiedzialności….Ale jest rzeczą dla mnie absolutnie pewną, że jest jeden lekarz, który ponosi odpowiedzialność za nasze szczęście. Za to, że mamy 15 tydzień z naszymi bliźniakami. Lekarz, który asystuje naturze, który w swoim profesjonalizmie i otwartości, stylu bycia, w prowadzeniu najtrudniejszej rozmowy ma tyle wdzięku i dobrych uczuć, że każda rozmowa z nim jest ogromną przyjemnością. Doktor Robert Najdecki, który sprawił, że cały proces in vitro był dla mnie pięknym doświadczeniem zwieńczonym ogromnym wspólnym sukcesem i prawdziwym szczęściem. Rzeczywiście, Doktor Robert sprawił, że przypomniałam sobie, jak to jest być szczęśliwą. Że odzyskałam wiarę w in vitro i w ludzi, którzy tym się zajmują. Dał nam tyle czasu, ile potrzebowaliśmy. Był i jest z nami, nie tylko jako lekarz, ale ktoś bardzo bliski. Z poczuciem humoru i w bardzo dobrym stylu. Na prawdę, in vitro może być przyjemne, spokojne i szczęśliwe. Nawet jeśli z niewyjaśnionych przyczyn coś idzie nie tak, to liczy się to, czy wierzysz, że w końcu się uda i czy lekarz, który Cię prowadzi jest człowiekiem czy tylko lekarzem . Bez strasznego pośpiechu i pięciu minut w gabinecie – tak miewaliśmy w jednej z najlepszych warszawskich klinik. W ciągu tych 5-ciu minut potrafiliśmy dowiedzieć się, że powinniśmy zweryfikować swoje plany bycia rodzicami. Bez szczególnego uzasadnienia. Tak po prostu nie wszyscy muszą być rodzicami – powiedział nam szef jednej z warszawskich klinik. 

Miejsce, które stworzyli Robert i Vangelis Papanikolaou trudno nazwać kliniką (według polskich kryteriów) . Już sama nazwa ujęła mnie pewnego rodzaju skromnością i szczerością. Assisting Nature to fantastyczni ludzie. Lekarzy otaczają świetne asystentki, które chcą tam być i pomagać. Cudowne, pełne dobrej energii, zupełnie naturalne, z poczuciem humoru i wdziękiem. Pamiętam telefon w niedzielny poranek od embriolog Petruli. Dzwoniła, żeby powiedzieć, jak się mają nasze zarodki. Nigdy wcześniej nie miałam tak miłej i wesołej rozmowy z embriologiem. Bez stresu. Po prostu. Tak też można, tylko trzeba trafić na właściwych ludzi. Energiczna Fay, moja dedykowana Fertility Midwife, przed histeroskopią, kiedy mieliśmy wykupione bilety do Salonik, a miesiączka jakoś nie chciała się zacząć, uspakajała, „ przestań panikować, zdążymy”. Jestem pełna ogromnego podziwu i szacunku do tego fajnego zespołu ludzi, którzy robią to, bo chcą, a na pewno nie dlatego bo muszą. I też tak jest, że Ci wszyscy ludzie są rodzicami sukcesu i warto ten fakt uznać z pokorą i wdzięcznością. Bo Oni na to uznanie zasługują. 

Dziękuję…Ogromnie dziękuję. 

Widać wszystkie drogi prowadziły mnie do Grecji, ale czym byłaby dla mnie Grecja bez Roberta z Warszawy😁

Share this post